Dlaczego nie justować tekstu online? Przewodnik po czytelności i UX
26 lis 2025
Justowanie tekstu wygląda dobrze w druku, ale online może psuć czytelność. W tym artykule dowiesz się, dlaczego nie powinniśmy justować tekstu do obu krawędzi na stronach internetowych.



Justowanie tekstu to jeden z tych nawyków, które przez lata wydawały się oczywiste - zwłaszcza w środowisku prawniczym, akademickim i administracyjnym, gdzie równe marginesy były synonimem porządku i profesjonalizmu. W Wordzie taki tekst prezentuje się estetycznie, w dokumentach urzędowych wygląda poważnie, a w książkach i czasopismach jest standardem.
Problem zaczyna się wtedy, gdy próbujemy przenieść te praktyki do internetu. I właśnie w tym miejscu warto zatrzymać się na moment i zadać sobie kluczowe pytanie: dlaczego nie justować tekstu online? Odpowiedź nie jest intuicyjna, ale staje się oczywista, gdy spojrzymy na to z perspektywy UX, dostępności oraz realnego sposobu, w jaki użytkownicy czytają treści w środowisku cyfrowym.
Justowanie tekstu – czym jest i dlaczego działa w druku, a nie w digitalu?
Justowanie, czyli wyrównywanie tekstu jednocześnie do lewej i prawej krawędzi, jest od dziesięcioleci stosowane w publikacjach drukowanych. W książkach i gazetach wygląda świetnie, ponieważ kolumny mają stałą szerokość, a skład tekstu odbywa się z użyciem zaawansowanych algorytmów typograficznych, które potrafią kontrolować odstępy między wyrazami, dzielenie wyrazów i cały rytm wizualny akapitu.
W druku nad każdym detalem czuwa operator składu, a finalny efekt powstaje w niezmiennym środowisku: ten sam papier, ta sama szerokość łamu, to samo oprogramowanie. Nic nie „pracuje” podczas czytania - tekst wygląda identycznie dla każdego odbiorcy. W internecie sytuacja jest odwrotna. Treść jest płynna, responsywna, wyświetlana na setkach kombinacji ekranów, urządzeń, orientacji i przeglądarek. To sprawia, że justowanie nie jest w stanie zachować tej samej jakości i kontroli, a to, co w druku jest zaletą, w digitalu momentalnie zamienia się w problem.
1. „Rzeki białej przestrzeni”, czyli dlaczego justowanie psuje czytelność
Największą wadą justowania jest to, że wymusza ono różne odstępy między słowami w jednej linii. Gdy algorytm próbuje „naciągnąć” tekst do równych marginesów, pojawiają się tzw. rzeki białej przestrzeni - pionowe lub ukośne pasma pustych miejsc, które rozbijają akapit i sprawiają, że oko zaczyna błądzić po stronie.
Użytkownik zamiast czytać płynnie, musi „szukać” kolejnego słowa, a to znacząco obniża koncentrację i tempo czytania. W komunikacji prawnej, gdzie precyzja i zrozumiałość są absolutnie kluczowe, takie bariery są szczególnie niepożądane.

2. Justowanie nie działa na mobile, skąd jest najwięcej ruchu
W praktyce większa część użytkowników przegląda treści na urządzeniach mobilnych. Telefony różnią się szerokością ekranu, gęstością pikseli, orientacją i skalowaniem. W takich warunkach wyjustowany tekst „rozjeżdża się” błyskawicznie:
jedne linie są bardzo szerokie, inne bardzo wąskie,
odstępy między słowami bywają absurdalnie duże,
czytelnik szybciej się męczy i łatwiej rezygnuje z czytania.
Warto pamiętać, że użytkownik mobilny ma bardzo niską tolerancję na bariery - jeśli coś jest trudne do przeczytania, to po prostu przechodzi na inną stronę.
3. Wzorzec litery F: badania Nielsen Norman Group wyjaśniają, dlaczego justowanie łamie naturalny sposób czytania
W 2006 roku Nielsen Norman Group przeprowadzili słynne badanie dotyczące śledzenia wzroku podczas czytania treści online. Wyniki pokazały, że użytkownicy skanują tekst według tzw. wzorca litery F: najpierw czytają pierwsze linijki dokładnie, potem przesuwają wzrok w dół, a w kolejnych liniach czytają już tylko początek.
Ten wzorzec działa poprawnie tylko wtedy, gdy:
początek każdej linii jest przewidywalny,
tekst zachowuje równy rytm,
środek akapitu nie „pływa”.
Wyrównanie do lewej spełnia wszystkie te warunki.

4. Justowanie zmniejsza dostępność treści (WCAG, dysleksja, low vision)
Dostępność to dzisiaj nie tylko standard projektowania, ale przede wszystkim wyraz szacunku dla odbiorcy. Niestety justowany tekst stanowi realną barierę dla osób:
z dysleksją,
z zaburzeniami koncentracji,
z obniżoną ostrością wzroku,
korzystających z niestandardowych rozdzielczości.
Nieregularne odstępy sprawiają, że czytanie wymaga znacznie większego wysiłku. Dlatego organizacje zajmujące się dostępnością, m.in. British Dyslexia Association, jednoznacznie zalecają, aby w digitalu nie stosować justowania.
5. Utrata kontroli nad wyglądem tekstu
W online to nie Ty decydujesz o tym, jak będzie wyglądał tekst, a robi to za Ciebie przeglądarka. W zależności od urządzenia i szerokości okna, algorytm rozciągnie słowa mniej lub bardziej, co sprawi, że ten sam akapit może wyglądać zupełnie inaczej u każdego użytkownika. W efekcie tracisz kontrolę nad typografią i cierpi estetyka tekstu.
Dlaczego WordPress usunął funkcję justowania? Decyzja, która wiele mówi
Wordpress to najpopularniejszy system do budowania stron internetowych. Ciekawostka, o której niewiele osób wie: od wersji WordPress 4.7 (2016 r.) twórcy celowo usunęli przycisk „Justuj” z głównego panelu edycji. To była decyzja z zakresu jakości treści, opartej na badaniach i najlepszych praktykach projektowania tekstu w internecie.
Gdy największy system CMS na świecie uznaje justowanie za złą praktykę - to znaczy, że coś naprawdę jest na rzeczy.
Jeśli nie justowanie, to co?
W środowisku cyfrowym najlepiej działają rozwiązania, które wspierają naturalny rytm czytania i pozwalają użytkownikowi przyswajać treść bez wysiłku. Kluczowe jest to, aby tekst był przewidywalny, stabilny i logicznie zorganizowany - a tego justowanie, niestety, nie jest w stanie zapewnić. Zamiast próbować „upiększyć” akapit równymi marginesami, warto skupić się na prostych praktykach, które realnie poprawiają odbiór treści.
Wyrównanie do lewej
To najbardziej intuicyjna i czytelna opcja w kulturze LTR, w której czytamy od lewej do prawej. Wyrównanie do lewej zapewnia stały punkt rozpoczęcia każdej linii, dzięki czemu wzrok swobodnie przeskakuje z wiersza na wiersz, nie napotykając przypadkowych przerw czy nierówności. To właśnie ta przewidywalność sprawia, że tekst czyta się szybciej i z większym zrozumieniem.
Czytelna hierarchia treści
Dobre projektowanie treści to nie tylko akapity, ale również świadome operowanie strukturą: nagłówkami, podziałem na sekcje, odstępami i tzw. światłem, które pozwala tekstowi „oddychać”. To elementy, które prowadzą wzrok i pomagają użytkownikowi orientować się w dokumencie - szczególnie w tak skomplikowanych materiałach jak umowy czy regulaminy.
Krótkie, logiczne akapity
W internecie długie bloki tekstu działają jak ściana - użytkownik często porzuca czytanie jeszcze zanim zacznie. Krótki akapit to bardziej naturalny rytm i zdrowsze tempo czytania. Każdy fragment treści powinien pełnić jedną funkcję: wyjaśniać konkretną myśl lub rozwijać jedną ideę. Dzięki temu tekst jest zdecydowanie bardziej przystępny.
Plain language, czyli zrozumiały język
To jedna z fundamentów legal designu. Plain language pomaga zredukować wysiłek poznawczy i usuwa zbędne komplikacje językowe. Przyjazny, prosty język nie oznacza braku profesjonalizmu - przeciwnie, pokazuje szacunek do odbiorcy i dbałość o precyzyjny przekaz. W połączeniu z dobrym formatowaniem daje tekst, który można przeczytać i zrozumieć od razu.
Projektowanie tekstu jak interfejsu
W digitalu tekst staje się elementem interfejsu użytkownika. Oznacza to, że należy myśleć o nim nie jak o blokach treści, ale jak o elementach, które prowadzą użytkownika przez informację: nagłówkach, mikrotreściach, odstępach, wyróżnieniach. Każdy akapit, pogrubienie czy punkt mają znaczenie funkcjonalne. Gdy spojrzymy na tekst jak na część UX, zaczynamy projektować go z myślą o tym, co użytkownik zrobi, a nie tylko o tym, co przeczyta.
Justowanie tekstu to jeden z tych nawyków, które przez lata wydawały się oczywiste - zwłaszcza w środowisku prawniczym, akademickim i administracyjnym, gdzie równe marginesy były synonimem porządku i profesjonalizmu. W Wordzie taki tekst prezentuje się estetycznie, w dokumentach urzędowych wygląda poważnie, a w książkach i czasopismach jest standardem.
Problem zaczyna się wtedy, gdy próbujemy przenieść te praktyki do internetu. I właśnie w tym miejscu warto zatrzymać się na moment i zadać sobie kluczowe pytanie: dlaczego nie justować tekstu online? Odpowiedź nie jest intuicyjna, ale staje się oczywista, gdy spojrzymy na to z perspektywy UX, dostępności oraz realnego sposobu, w jaki użytkownicy czytają treści w środowisku cyfrowym.
Justowanie tekstu – czym jest i dlaczego działa w druku, a nie w digitalu?
Justowanie, czyli wyrównywanie tekstu jednocześnie do lewej i prawej krawędzi, jest od dziesięcioleci stosowane w publikacjach drukowanych. W książkach i gazetach wygląda świetnie, ponieważ kolumny mają stałą szerokość, a skład tekstu odbywa się z użyciem zaawansowanych algorytmów typograficznych, które potrafią kontrolować odstępy między wyrazami, dzielenie wyrazów i cały rytm wizualny akapitu.
W druku nad każdym detalem czuwa operator składu, a finalny efekt powstaje w niezmiennym środowisku: ten sam papier, ta sama szerokość łamu, to samo oprogramowanie. Nic nie „pracuje” podczas czytania - tekst wygląda identycznie dla każdego odbiorcy. W internecie sytuacja jest odwrotna. Treść jest płynna, responsywna, wyświetlana na setkach kombinacji ekranów, urządzeń, orientacji i przeglądarek. To sprawia, że justowanie nie jest w stanie zachować tej samej jakości i kontroli, a to, co w druku jest zaletą, w digitalu momentalnie zamienia się w problem.
1. „Rzeki białej przestrzeni”, czyli dlaczego justowanie psuje czytelność
Największą wadą justowania jest to, że wymusza ono różne odstępy między słowami w jednej linii. Gdy algorytm próbuje „naciągnąć” tekst do równych marginesów, pojawiają się tzw. rzeki białej przestrzeni - pionowe lub ukośne pasma pustych miejsc, które rozbijają akapit i sprawiają, że oko zaczyna błądzić po stronie.
Użytkownik zamiast czytać płynnie, musi „szukać” kolejnego słowa, a to znacząco obniża koncentrację i tempo czytania. W komunikacji prawnej, gdzie precyzja i zrozumiałość są absolutnie kluczowe, takie bariery są szczególnie niepożądane.

2. Justowanie nie działa na mobile, skąd jest najwięcej ruchu
W praktyce większa część użytkowników przegląda treści na urządzeniach mobilnych. Telefony różnią się szerokością ekranu, gęstością pikseli, orientacją i skalowaniem. W takich warunkach wyjustowany tekst „rozjeżdża się” błyskawicznie:
jedne linie są bardzo szerokie, inne bardzo wąskie,
odstępy między słowami bywają absurdalnie duże,
czytelnik szybciej się męczy i łatwiej rezygnuje z czytania.
Warto pamiętać, że użytkownik mobilny ma bardzo niską tolerancję na bariery - jeśli coś jest trudne do przeczytania, to po prostu przechodzi na inną stronę.
3. Wzorzec litery F: badania Nielsen Norman Group wyjaśniają, dlaczego justowanie łamie naturalny sposób czytania
W 2006 roku Nielsen Norman Group przeprowadzili słynne badanie dotyczące śledzenia wzroku podczas czytania treści online. Wyniki pokazały, że użytkownicy skanują tekst według tzw. wzorca litery F: najpierw czytają pierwsze linijki dokładnie, potem przesuwają wzrok w dół, a w kolejnych liniach czytają już tylko początek.
Ten wzorzec działa poprawnie tylko wtedy, gdy:
początek każdej linii jest przewidywalny,
tekst zachowuje równy rytm,
środek akapitu nie „pływa”.
Wyrównanie do lewej spełnia wszystkie te warunki.

4. Justowanie zmniejsza dostępność treści (WCAG, dysleksja, low vision)
Dostępność to dzisiaj nie tylko standard projektowania, ale przede wszystkim wyraz szacunku dla odbiorcy. Niestety justowany tekst stanowi realną barierę dla osób:
z dysleksją,
z zaburzeniami koncentracji,
z obniżoną ostrością wzroku,
korzystających z niestandardowych rozdzielczości.
Nieregularne odstępy sprawiają, że czytanie wymaga znacznie większego wysiłku. Dlatego organizacje zajmujące się dostępnością, m.in. British Dyslexia Association, jednoznacznie zalecają, aby w digitalu nie stosować justowania.
5. Utrata kontroli nad wyglądem tekstu
W online to nie Ty decydujesz o tym, jak będzie wyglądał tekst, a robi to za Ciebie przeglądarka. W zależności od urządzenia i szerokości okna, algorytm rozciągnie słowa mniej lub bardziej, co sprawi, że ten sam akapit może wyglądać zupełnie inaczej u każdego użytkownika. W efekcie tracisz kontrolę nad typografią i cierpi estetyka tekstu.
Dlaczego WordPress usunął funkcję justowania? Decyzja, która wiele mówi
Wordpress to najpopularniejszy system do budowania stron internetowych. Ciekawostka, o której niewiele osób wie: od wersji WordPress 4.7 (2016 r.) twórcy celowo usunęli przycisk „Justuj” z głównego panelu edycji. To była decyzja z zakresu jakości treści, opartej na badaniach i najlepszych praktykach projektowania tekstu w internecie.
Gdy największy system CMS na świecie uznaje justowanie za złą praktykę - to znaczy, że coś naprawdę jest na rzeczy.
Jeśli nie justowanie, to co?
W środowisku cyfrowym najlepiej działają rozwiązania, które wspierają naturalny rytm czytania i pozwalają użytkownikowi przyswajać treść bez wysiłku. Kluczowe jest to, aby tekst był przewidywalny, stabilny i logicznie zorganizowany - a tego justowanie, niestety, nie jest w stanie zapewnić. Zamiast próbować „upiększyć” akapit równymi marginesami, warto skupić się na prostych praktykach, które realnie poprawiają odbiór treści.
Wyrównanie do lewej
To najbardziej intuicyjna i czytelna opcja w kulturze LTR, w której czytamy od lewej do prawej. Wyrównanie do lewej zapewnia stały punkt rozpoczęcia każdej linii, dzięki czemu wzrok swobodnie przeskakuje z wiersza na wiersz, nie napotykając przypadkowych przerw czy nierówności. To właśnie ta przewidywalność sprawia, że tekst czyta się szybciej i z większym zrozumieniem.
Czytelna hierarchia treści
Dobre projektowanie treści to nie tylko akapity, ale również świadome operowanie strukturą: nagłówkami, podziałem na sekcje, odstępami i tzw. światłem, które pozwala tekstowi „oddychać”. To elementy, które prowadzą wzrok i pomagają użytkownikowi orientować się w dokumencie - szczególnie w tak skomplikowanych materiałach jak umowy czy regulaminy.
Krótkie, logiczne akapity
W internecie długie bloki tekstu działają jak ściana - użytkownik często porzuca czytanie jeszcze zanim zacznie. Krótki akapit to bardziej naturalny rytm i zdrowsze tempo czytania. Każdy fragment treści powinien pełnić jedną funkcję: wyjaśniać konkretną myśl lub rozwijać jedną ideę. Dzięki temu tekst jest zdecydowanie bardziej przystępny.
Plain language, czyli zrozumiały język
To jedna z fundamentów legal designu. Plain language pomaga zredukować wysiłek poznawczy i usuwa zbędne komplikacje językowe. Przyjazny, prosty język nie oznacza braku profesjonalizmu - przeciwnie, pokazuje szacunek do odbiorcy i dbałość o precyzyjny przekaz. W połączeniu z dobrym formatowaniem daje tekst, który można przeczytać i zrozumieć od razu.
Projektowanie tekstu jak interfejsu
W digitalu tekst staje się elementem interfejsu użytkownika. Oznacza to, że należy myśleć o nim nie jak o blokach treści, ale jak o elementach, które prowadzą użytkownika przez informację: nagłówkach, mikrotreściach, odstępach, wyróżnieniach. Każdy akapit, pogrubienie czy punkt mają znaczenie funkcjonalne. Gdy spojrzymy na tekst jak na część UX, zaczynamy projektować go z myślą o tym, co użytkownik zrobi, a nie tylko o tym, co przeczyta.
Justowanie tekstu to jeden z tych nawyków, które przez lata wydawały się oczywiste - zwłaszcza w środowisku prawniczym, akademickim i administracyjnym, gdzie równe marginesy były synonimem porządku i profesjonalizmu. W Wordzie taki tekst prezentuje się estetycznie, w dokumentach urzędowych wygląda poważnie, a w książkach i czasopismach jest standardem.
Problem zaczyna się wtedy, gdy próbujemy przenieść te praktyki do internetu. I właśnie w tym miejscu warto zatrzymać się na moment i zadać sobie kluczowe pytanie: dlaczego nie justować tekstu online? Odpowiedź nie jest intuicyjna, ale staje się oczywista, gdy spojrzymy na to z perspektywy UX, dostępności oraz realnego sposobu, w jaki użytkownicy czytają treści w środowisku cyfrowym.
Justowanie tekstu – czym jest i dlaczego działa w druku, a nie w digitalu?
Justowanie, czyli wyrównywanie tekstu jednocześnie do lewej i prawej krawędzi, jest od dziesięcioleci stosowane w publikacjach drukowanych. W książkach i gazetach wygląda świetnie, ponieważ kolumny mają stałą szerokość, a skład tekstu odbywa się z użyciem zaawansowanych algorytmów typograficznych, które potrafią kontrolować odstępy między wyrazami, dzielenie wyrazów i cały rytm wizualny akapitu.
W druku nad każdym detalem czuwa operator składu, a finalny efekt powstaje w niezmiennym środowisku: ten sam papier, ta sama szerokość łamu, to samo oprogramowanie. Nic nie „pracuje” podczas czytania - tekst wygląda identycznie dla każdego odbiorcy. W internecie sytuacja jest odwrotna. Treść jest płynna, responsywna, wyświetlana na setkach kombinacji ekranów, urządzeń, orientacji i przeglądarek. To sprawia, że justowanie nie jest w stanie zachować tej samej jakości i kontroli, a to, co w druku jest zaletą, w digitalu momentalnie zamienia się w problem.
1. „Rzeki białej przestrzeni”, czyli dlaczego justowanie psuje czytelność
Największą wadą justowania jest to, że wymusza ono różne odstępy między słowami w jednej linii. Gdy algorytm próbuje „naciągnąć” tekst do równych marginesów, pojawiają się tzw. rzeki białej przestrzeni - pionowe lub ukośne pasma pustych miejsc, które rozbijają akapit i sprawiają, że oko zaczyna błądzić po stronie.
Użytkownik zamiast czytać płynnie, musi „szukać” kolejnego słowa, a to znacząco obniża koncentrację i tempo czytania. W komunikacji prawnej, gdzie precyzja i zrozumiałość są absolutnie kluczowe, takie bariery są szczególnie niepożądane.

2. Justowanie nie działa na mobile, skąd jest najwięcej ruchu
W praktyce większa część użytkowników przegląda treści na urządzeniach mobilnych. Telefony różnią się szerokością ekranu, gęstością pikseli, orientacją i skalowaniem. W takich warunkach wyjustowany tekst „rozjeżdża się” błyskawicznie:
jedne linie są bardzo szerokie, inne bardzo wąskie,
odstępy między słowami bywają absurdalnie duże,
czytelnik szybciej się męczy i łatwiej rezygnuje z czytania.
Warto pamiętać, że użytkownik mobilny ma bardzo niską tolerancję na bariery - jeśli coś jest trudne do przeczytania, to po prostu przechodzi na inną stronę.
3. Wzorzec litery F: badania Nielsen Norman Group wyjaśniają, dlaczego justowanie łamie naturalny sposób czytania
W 2006 roku Nielsen Norman Group przeprowadzili słynne badanie dotyczące śledzenia wzroku podczas czytania treści online. Wyniki pokazały, że użytkownicy skanują tekst według tzw. wzorca litery F: najpierw czytają pierwsze linijki dokładnie, potem przesuwają wzrok w dół, a w kolejnych liniach czytają już tylko początek.
Ten wzorzec działa poprawnie tylko wtedy, gdy:
początek każdej linii jest przewidywalny,
tekst zachowuje równy rytm,
środek akapitu nie „pływa”.
Wyrównanie do lewej spełnia wszystkie te warunki.

4. Justowanie zmniejsza dostępność treści (WCAG, dysleksja, low vision)
Dostępność to dzisiaj nie tylko standard projektowania, ale przede wszystkim wyraz szacunku dla odbiorcy. Niestety justowany tekst stanowi realną barierę dla osób:
z dysleksją,
z zaburzeniami koncentracji,
z obniżoną ostrością wzroku,
korzystających z niestandardowych rozdzielczości.
Nieregularne odstępy sprawiają, że czytanie wymaga znacznie większego wysiłku. Dlatego organizacje zajmujące się dostępnością, m.in. British Dyslexia Association, jednoznacznie zalecają, aby w digitalu nie stosować justowania.
5. Utrata kontroli nad wyglądem tekstu
W online to nie Ty decydujesz o tym, jak będzie wyglądał tekst, a robi to za Ciebie przeglądarka. W zależności od urządzenia i szerokości okna, algorytm rozciągnie słowa mniej lub bardziej, co sprawi, że ten sam akapit może wyglądać zupełnie inaczej u każdego użytkownika. W efekcie tracisz kontrolę nad typografią i cierpi estetyka tekstu.
Dlaczego WordPress usunął funkcję justowania? Decyzja, która wiele mówi
Wordpress to najpopularniejszy system do budowania stron internetowych. Ciekawostka, o której niewiele osób wie: od wersji WordPress 4.7 (2016 r.) twórcy celowo usunęli przycisk „Justuj” z głównego panelu edycji. To była decyzja z zakresu jakości treści, opartej na badaniach i najlepszych praktykach projektowania tekstu w internecie.
Gdy największy system CMS na świecie uznaje justowanie za złą praktykę - to znaczy, że coś naprawdę jest na rzeczy.
Jeśli nie justowanie, to co?
W środowisku cyfrowym najlepiej działają rozwiązania, które wspierają naturalny rytm czytania i pozwalają użytkownikowi przyswajać treść bez wysiłku. Kluczowe jest to, aby tekst był przewidywalny, stabilny i logicznie zorganizowany - a tego justowanie, niestety, nie jest w stanie zapewnić. Zamiast próbować „upiększyć” akapit równymi marginesami, warto skupić się na prostych praktykach, które realnie poprawiają odbiór treści.
Wyrównanie do lewej
To najbardziej intuicyjna i czytelna opcja w kulturze LTR, w której czytamy od lewej do prawej. Wyrównanie do lewej zapewnia stały punkt rozpoczęcia każdej linii, dzięki czemu wzrok swobodnie przeskakuje z wiersza na wiersz, nie napotykając przypadkowych przerw czy nierówności. To właśnie ta przewidywalność sprawia, że tekst czyta się szybciej i z większym zrozumieniem.
Czytelna hierarchia treści
Dobre projektowanie treści to nie tylko akapity, ale również świadome operowanie strukturą: nagłówkami, podziałem na sekcje, odstępami i tzw. światłem, które pozwala tekstowi „oddychać”. To elementy, które prowadzą wzrok i pomagają użytkownikowi orientować się w dokumencie - szczególnie w tak skomplikowanych materiałach jak umowy czy regulaminy.
Krótkie, logiczne akapity
W internecie długie bloki tekstu działają jak ściana - użytkownik często porzuca czytanie jeszcze zanim zacznie. Krótki akapit to bardziej naturalny rytm i zdrowsze tempo czytania. Każdy fragment treści powinien pełnić jedną funkcję: wyjaśniać konkretną myśl lub rozwijać jedną ideę. Dzięki temu tekst jest zdecydowanie bardziej przystępny.
Plain language, czyli zrozumiały język
To jedna z fundamentów legal designu. Plain language pomaga zredukować wysiłek poznawczy i usuwa zbędne komplikacje językowe. Przyjazny, prosty język nie oznacza braku profesjonalizmu - przeciwnie, pokazuje szacunek do odbiorcy i dbałość o precyzyjny przekaz. W połączeniu z dobrym formatowaniem daje tekst, który można przeczytać i zrozumieć od razu.
Projektowanie tekstu jak interfejsu
W digitalu tekst staje się elementem interfejsu użytkownika. Oznacza to, że należy myśleć o nim nie jak o blokach treści, ale jak o elementach, które prowadzą użytkownika przez informację: nagłówkach, mikrotreściach, odstępach, wyróżnieniach. Każdy akapit, pogrubienie czy punkt mają znaczenie funkcjonalne. Gdy spojrzymy na tekst jak na część UX, zaczynamy projektować go z myślą o tym, co użytkownik zrobi, a nie tylko o tym, co przeczyta.